Około 500 adwokatów i sędziów znalazło się wśród deportowanych tu Żydów z Rzeszy i Protektoratu. Z tej grupy zaledwie sześć osób zostało zatrudnionych w Sądzie, o czym zadecydowała znajomość jidysz.
Byli to sędziowie Artur Dittersdorf z Wiednia, Pawel Feygl (vide) z Pragi i dr Josef Wilczek z Frankfurtu oraz prokuratorzy Meyer Kitz (vide), Ignatz Nussbrecher (vide) z Wiednia i Isidor Schletter z Pragi. Kitz od kwietnia 1942 r. pełnił funkcję kierownika Prokuratury w getcie. Był znanym w Europie obrońcą w procesach, w których oskarżano Żydów. Najbardziej znanym sędzią w getcie był przewodniczący Sądu Przełożonego Starszeństwa Żydów Stanisław Jakobson (vide).
Ze stanowiskiem sędziego w getcie łączyła się głośna sprawa odmowy orzekania kary śmierci, co starały się wymóc władze niemiecke. Spotkanie przedstawicieli sądownictwa z władzami odbyło się 3 sierpnia 1941 r. Żądano, aby Sąd getta włączył w zakres rozpatrywanych spraw również te, które szkodziły Rzeszy, a sędziowie mieli uprawnienia do wydawania kary śmierci. Dodatkowo jako wiążące mieli traktować wnioski o karę śmierci kierowane przez władze niemieckie. Grupa sędziów i prawników żydowskich zgłosiła Rumkowskiemu protest. Należeli do nich Aleksander Binsztok, Naum Byteński (vide), Roma Byteńska (vide), Józef Eidlitz, Albert Merenlender (vide), Wilhelm Mrówka, Jakub Najman, Jakub Ratner (vide), Bernard Wajskop i Aleksander Wołk. Przewodniczący Sądu Jakobson miał się wypowiedzieć za wprowadzeniem proponowanych zmian. Część sędziów wróciła po pewnym czasie do pracy w Sądzie (np. Byteńscy), czworo zaś – Wajskop, Mrówka, Najman i Wołk – zostało przez Rumkowskiego zdymisjonowanych z zakazem zatrudniania gdziekolwiek. Do końca istnienia getta żydowski wymiar sprawiedliwości nie wydał ani jednego wyroku śmierci.