Kolejka była nawet przez pewien czas przed domem pogrzebowym, szczególnie zimą 1942 r. w okresie masowego umierania. Krewni i przyjaciele musieli w niej długo czekać, żeby pochować zmarłych.
Kolejka – mimo iż nieunikniona w wyniku wyżej przedstawionych uwarunkowań – była zjawiskiem którego się bano. W kolejce dochodziło do ciągłych kłótni, zdenerwowania, także rękoczynów, czasami bicia przez kierowników, strażników albo Służbę Porządkową. Niejednokrotnie niepokoje w kolejce spowodowane były obawą, że po męczącym oczekiwaniu nie dostanie się towaru i że następnego albo jeszcze kolejnego dnia trzeba się będzie poddać wyczerpującej procedurze ponownego stania w kolejce, podczas gdy z drugiej strony protegowani byli załatwiani natychmiast i w ten sposób zabierali towary innym oczekującym.
W związku z określeniem „kolejka” powstał zwrot „zrobić sobie kolejkę”. Wyrażenie to oznaczało, że można było sobie zapewnić miejsce w kolejce, nie stojąc bez przerwy od chwili ustawienia się w niej do chwili załatwienia sprawy. Działo się to w ten sposób, że dana osoba po pewnym czasie stania w kolejce porozumiewała się z osobą przed oraz za nią i uzyskiwała od tych sąsiadów zapewnienie, że ma miejsce w kolejce. Osoba ta opuszczała swoje miejsce i mogła po powrocie ponownie je zająć, powołując się na szczerość i zapewnienie sąsiada, że tu stała. To niepisane prawo było wszędzie respektowane, choć stawało się też powodem licznych kłótni. Bowiem prawo do miejsca w kolejce wysiedziano, a nie wystano. Stan prawny, który w istotny sposób łagodził tortury.