„Po każdej takiej nocnej wyprawie musieli- śmy prać wszystkie nasze ubrania, gdyż smród zgniłych kartofli, zmieszany z zapachem chloru, był zdradliwy i bardziej przenikający niż gnój. Ale w porównaniu z naszą zdobyczą był to niewielki problem”1.
Po likwidacji tzw. obozu cygańskiego preparat ten wykorzystano szeroko do dezynfekcji pomieszczeń pod przygotowywany Wydziału Obuwia Słomianego. Chlorkiem dezynfekowano również pozostawioną przez deportowanych żywność, którą po oczyszczeniu przekazano do getta.
Ze względu na szerokie stosowanie preparatu na zewnątrz budynków (rynsztoki, latryny i podwórza) wpływał on na wodę pobieraną z płytko położonych studni, zwiększając jej twardość. Zgodnie z dokonywanymi w getcie pomiarami średnia twardość wody ze studni ulicznych wynosiła 46–50° dH (stopni niemieckich) przy średniej twardości w studniach w Litzmannstadt wynoszącej 18–20° dH z maksymalną granicą 30° dH. W znajdującej się na terenie fabryki Kaszuba (vide) studni głębinowej, pobierającej wodę z głę- bokości ok. 80 metrów, skala twardości wynosiła 12–14° dH.
Chlorek był również wykorzystywany jako tru- cizna przez osoby chcące popełnić samobójstwo.
Preparat dostarczano do getta z zewnątrz. Zachowana dokumentacja pozwala określić wysokość dostaw z sierpnia 1943 r. – 4 sierpnia dostarczono 3,7 t, następnego dnia 3 t, 7 sierpnia ponad 49 t, a 11 sierpnia 16 t. W lipcu następnego roku dostarczono kolejne 65 t. Okresowe niedobory preparatu sprawiły, że podjęto próby produkowania go we własnym zakresie na terenie getta, nie udało się jednak ustalić, czy zakończone zostały powodzeniem.
Przypisy
Źródła
A. Cytryn, Straszny czyn matki [w:] Oblicza getta. Antologia tekstów z getta łódzkiego, red. K. Radziszewska, E. Wiatr, Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2017, s. 226;
J. Bresler, Du sollst nicht mehr Jakob heisen. Kindheit in Ghetto und KZ, Wien: Orac, 1988, s. 111-112.